niedziela, 12 marca 2017

Peeling do ciała




Witajcie kochane


Ostatnio dużo zainteresowania wywołał na was peeling, który był w nowościach i na Insta, więc dzisiaj przychodzę do was z jego recenzją.

Nasz bohater prezentuje się tak:






Co mówi nam producent:

Skóra miękka jak bawełna i delikatna jak japońskie kwiaty wiśni- sakura. Odkryj pełną kobiecości i bogatą w proteiny linię Japanese SPA, która poprzez dotlenienie komórek przywraca skórze jędrność i elastyczność. Delikatne mikrogranulki  z enzymem z papai zapewniają skórze jedwabistą gładkość i świeżość. Natomiast składniki dotleniające poprawiają mikrokrążenie i nadają skórze zdrowy wygląd. Peeling wzbogacony olejkami kwiatowymi o przyjemnym kobiecym aromacie.




Moja opinia:

Kto jest ze mną dłużej to wie, że peeling to jest kosmetyk którego nie może zabraknąć w mojej łazience, dlatego postanowiłam wypróbować coś dla mnie całkiem nowego, nigdy nie miałam peelingu który dotlenia naszą skórę, ba nawet nie wiedziałam, że taki peeling istnieje na rynku:) dlatego bardzo się zdziwiłam gdy go ujrzałam i długo nie zastanawiając się nad tym  znalazł się w moim koszyku. Peeling otrzymujemy w bardzo eleganckim słoiczku, który zdobi dodatkowo naszą łazienkę. Posiada delikatne i małe drobinki, więc osoby które lubią zdzieraki nie będą zadowolone. Po użyciu peelingu nasza skóra jest miękka, nawilżona, delikatna i przyjemnie pachnie przez długi czas. Konsystencja peelingu jest raczej wodnista, ale nie przecieka przez palce. Jest bardzo wydajny wystarczy niewielka ilość, żeby nanieść go na całe ciało. Cena około 35 zł wydaje mi się, że nie jest to dużo, jak na bardzo dobre działanie.  Pewnie do niego powrócę za jakiś czas, ale ze względu na to że lubię testować nowości to troszkę mi to zajmie :)

Będzie mi miło jeśli zaobserwujecie mnie na Facebooku
oraz na Instagramie

Miałyście taki peeling? Jak u was się sprawdził?

Buziaki :*
Ania

24 komentarze:

  1. Fajny kosmetyk! Chętnie wypróbuję:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Konsystencja wygląda przyjemnie, niestety nie miałam tego peelingu. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz go widzę! Peelingi do ciała kocham :) Ale jestem bardziej fanką mocnych zdzieraków. Takie produkty również lubię raz na jakiś czas użyć bo nie zawsze potrzebuję mocnego peelingu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Opakowanie ma cudowne! Pierwszy raz słyszę o tym peelingu. Też bardzo lubię testować nowe kosmetyki więc może i ten wpadnie w moje ręce:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o tym peelingu, ale zaciekawił mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już samo opakowanie mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  7. brzmi interesująco:)
    fajny wpis, co powiesz na wzajemną obs?
    daj znać, buziole:*

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie zna tego peelingu, na razie używam kawowego z Nacomi i z niego też jestem bardzo zadowolona :) Po ten może kiedyś sięgnę, tym bardziej, że cena nie jest wysoka :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwszy raz się z nim spotykam. Muszę jednak na razie zużyć swoje zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Doskonale znam ten peeling ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Opakowanie mi się podoba, ale nie wiem czy byłyby moim idealnym zdzierakiem. Ostatnio mam ochotę na coś mocniejszego :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Samym opanowaniem zachęca do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
  13. OOO nie znam ale bardzo ciekawie wyglada no no :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/03/etui-na-telefon-jakie-wybrac.html

    OdpowiedzUsuń
  14. oo, coś nowego, bardzo fajnie wygląda. Obserwuję i zapraszam do siebie w wolnej chwili

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznam, ze też jestem zdziwiona jego 'działaniem' :) Myślę, że i ja mogłabym sobie taki sprezentować :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Cirkawy produkt!!! Chętnie bym go wypróbowała:)!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Pierwszy raz widzę ten peeling. Nawet firma nic mi nie mówi. Pewnie to jakaś nowość :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajnie wygląda! Ciekawy produkt! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja niestety mam rozne przeboje z peelingami do twarzy. Jedne uczulaja, drugie zapychaja a trzecie nic nie robia. Nadal jestem poszukujaca. Obecnie czaje sie na kilka peelingow do przetestowania. W lazience mam jedyny peeling Ziajki ale wiadomo te plastikowe mikrogranulki , ehh. Wczoraj zakupilam w DM zel myjacy z drobinkami z Balea i po pierwszym razie super uczucie, oprocz tego w ruch idzie szczotka ( A'la Foreo) i daje rade. POzdrawiam i zapraszam do siebie, dodalam blog do obserwowanych.
    www.blingblingmakeup.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Wygląda nieźle ale ja wolę peelingi typowo olejowe, które mocno nawilżają skórę ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wizytę u mnie i za każdy komentarz, jeśli mnie obserwujesz poinformuj mnie o tym na pewno się odwdzięczę :)