piątek, 22 lipca 2016

Brązująca pianka do ciała- Bielenda



Cześć kochani :)

Prawie połowa wakacji zleciała, a ja nawet nie wiem kiedy ten czas tak szybko zleciał. lato nie rozpieszcza nas zbytnio pogodą, ale parę dni było upalnych, no i chyba wracają do nas te ciepłe dni. Jeśli chodzi o opalanie to nie jestem zwolenniczką leżenia na słońcu ( nie wspominając już o tym, że to bardzo szkodzi naszej skórze ) po prostu nie umiem zbyt długo wysiedzieć na słońcu, co za tym idzie zawsze jestem blada, moje nogi wręcz są białe, czego nie znoszę bo chciałabym chociaż troszkę mieć opalone, na szczęście jakiś mądry człowiek wymyślił dla osób takich jak ja cudowny produkt który nam w tym troszkę pomaga :)

Dzisiaj przychodzę do was z pianką brązującą firmy bielenda





Co obiecuje nam producent:

Wyjątkowy produkt brązujący do ciała, pozwalający w krótkim czasie uzyskać efekt naturalnej opalenizny. Pianka już w trakcie aplikacje nadaje skórze bardzo delikatnego złotego kolorytu, który zostaje wzmocniony w ciągu 3-5 godzin po zastosowaniu. Delikatna formuła lekkiej pianki idealnie rozprowadza się po całym ciele, pozwalając na dokładną i równomierną aplikację, co minimalizuje powstawanie smug, zacieków czy plam. Pianka jest wydajna, szybko się wchłania i pielęgnuje skórę. Efekt opalenizny utrzymuje się nawet do kilku dni.

 
Co ja mam do powiedzenia na temat tej pianki?

Ze względu na to że produkt jest w postaci pianki, rzeczywiście ułatwia nam aplikacje i nie ma siły żeby narobić sobie smug, ma przyjemny zapach, ale trzeba dodać że przy aplikacji bo po około 3 godzin nasza skóra ma zapach jak po typowych samopalaczach ( ja mówię na to zapach "spalonego kurczaka" którego zresztą nie znoszę :)   ) Z tego co się orientuję są dwa rodzaję odcieni ja mam ten do jasnej karnacji, ale osoby z ciemniejszą karnacją  spokojnie dostaną piankę która jest  przeznaczona do karnacji ciemniejszych. Osobiście lubię, aby moja skóra wyglądała na musiętą słońcem.  Pianka szybko się wchłania co też jest ważne, po 10 min spokojnie można ubrać coś jasnego, lub położyć się do świeżej pościeli i nie pobrudzimy niczego. Opakowanie jak widac jest piękne, zresztą Bielenda, zawsze mnie zaskakuje piękną szatą graficzną która, aż prosi się na półkach sklepowych, żeby sięgnąć po nie.
Koszt tej pianki to około 23 zł w osiedlowych drogeriach, termin ważności od otwarcia wynosi 6 miesięcy.

Macie jakieś swoje ulubione kosmetyki na lato? Miałyście stczność z tą pianką? 

23 komentarze:

  1. Ja latem jestem zwykle opalona, więc nie używam tego typu produktów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię takie nowości :) Jeśli jeszcze nie wzięłaś udziału w rozdaniu u mnie na blogu, serdecznie Cię zapraszam. Pomadka Lancome czeka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Latem wolę naturalną opaleniznę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pianki nie miałam, ale kropelki brązujące dobrze wspominam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o ludu kropelki brązujące jak to zacnie brzmi:D

      Usuń
  5. Bardzo lubie produkty tej firmy, sa naprawde dobre :)
    Obserwuję!

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja również nie umiem zbyt długo usiedzieć na słońcu ;) Za to kiedyś mogłam do woli leżeć i się opalać ;)
    Takiej pianki nigdy nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo lubię produkty w postaci pianki a jedyny samoopalacz jaki stosowałam jest też z bielendy do twarzy w postaci olejku i bardzo go lubię :) piankę pewnie wypróbuje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja się opaliłam na wakacjach :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie opakowanie fajne takie na bogato:) produkt ma chyba same zalety:)

    OdpowiedzUsuń
  10. mam tą piankę, ale mnie nie zachwyciła :) wolę balsam brązujący z lirene

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygląda interesująco :)
    Mój blog
    obserwujemy ?:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajny produkt, plus za to że nie robi smug ale jestem tak wyczulona na zapach samoopalaczy, że chyba się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja w ogóle nie przebywam na słońcu. też stosuję samoopalacze

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam jej, trochę się boję samoopalaczy, bo mam niemiłe doświadczenia ze skórą barwy marchewki. ;-) Ale w tym roku i tak się nieco opaliłam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Brązujące produkty są co raz lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  16. nie używam tego typu kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
  17. tez nie lubię lezec na słoncu..nudzi mnie to, więc mam taki sam problem jak Ty - jestem blada, szczególnie nogi..
    tej pianki nigdy nie mialam a zaciekawiła mnie ;) tylko ten zapach 'spalonego kurczaka'... ciężko go znieść

    również obserwuję ;*

    OdpowiedzUsuń
  18. Używam go na początku lata, żeby nie straszyć ludzi moją bladą skórą. Świetny produkt :)
    Zapraszam,
    Hardkorowo normalna

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie używałam jeszcze żadnej tego typu pianki. Jestem ciekawa jak u mnie by się sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za wizytę u mnie i za każdy komentarz, jeśli mnie obserwujesz poinformuj mnie o tym na pewno się odwdzięczę :)